&& #OCH, OPOWIEM CI HISTORIĘ...O PATKOWYM ŚWIECIE...&&

5/23/2018

&& #OCH, OPOWIEM CI HISTORIĘ...O PATKOWYM ŚWIECIE...&&

Cześć Wam :)
Wiem, że ostatnio mnie tu znowu mało, ale to za sprawą okresu komunijnego, który bądź co bądź i mnie objął, chociaż na szczęście w tym roku tylko fotograficznie.
Dzisiejszy post, to post lekki i przyjemny, a dodatkowo poświęcony całkowicie bardzo fajnej Blogerce z którą dzięki pewnej akcji tajemniczo brzmiącej #OCH, czyli OPOWIEM CI HISTORIĘ, miałam przyjemność przeprowadzić wywiad. Cieszę się, że padło na Pati z bloga Beautypediapatt bo pomimo tego, że ją obserwuję na insta i czytam jej wpisy, mało co o niej wiedziałam, a w ten sposób jakby nie było miałam okazję to zmienić:)
Poniżej przeczytacie nasz "wywiad" oraz na samym końcu znajdziecie listę dziewczyn biorących udział w tej akcji. No to co? Zaczynamy?



  1. Co sprawia Ci największą radość w prowadzeniu bloga?
Zdecydowanie robienie zdjęć. Na samym początku prowadzenia bloga była to dla mnie udręka. Ja bardzo lubię kiedy blogi są estetyczne, a moje zdjęcia były poniżej jakiegokolwiek poziomu estetyki. Bardzo chciałam się w tej kwestii rozwinąć i wydaje mi się, że jest dużo lepiej. Zdjęcia nie są jeszcze takie jak bym chciała żeby były docelowo, ale widzę progres. Tak właściwie dzięki prowadzeniu bloga to odkryłam, bo wcześniej nawet nie garnęłam się do tego żeby trzymać aparat. Nadal nie lubię stać przed obiektywem, bo niestety ale kiedy Bozia rozdawał fotogeniczność to mnie tam nie było.
  1. Czy jest coś w blogach co Cie drażni? Jeśli tak to co to takiego?
Hmm jest na pewno kilka rzeczy które mnie drażnią. Fałsz, obłuda, kupowanie arabów na insta, ale jakby nie patrzeć to te osoby dostają na to przyzwolenie. Żadna firma nic sobie z tego nie robi bo liczą się „liczby”. A te osoby i tak nie mają sumienie więc ich to tym bardziej nie rusza. Patrząc na inne blogi, które na szczęście są w większości, jest mi szkoda dziewczyn, które sumiennie pracują i nie są doceniane tak jak być powinny.
  1. Co w Twoim życiu sprawiło Ci największą radość, a co było największym rozczarowaniem?
Myślę, że jest masa rzeczy, które sprawiły mi radość. Od takich mega banalnych rzeczy typu zarobienie pierwszych pieniążków i kupno torebki, po poznanie mojego męża w podstawówce. Dzięki temu, że wtedy podkładał mi nogi na przerwach to dziś jesteśmy parą. Zdecydowanie ogromną chwilą radości było też wprowadzenie się do naszego pierwszego mieszkania i zdecydowanie się na kupno Herka. Ta siwa kula daje masę szczęścia. Jeszcze jeden szczęśliwy dla mnie moment to rzucenie pracy, które mnie unieszczęśliwiała. Najlepsza decyzja życia. Jeśli chodzi o rozczarowanie to zazwyczaj wiąże się z ludźmi, którzy choć myślałam, że są mi bliscy, niestety okazali się być zupełnie inni.

  1. Co byś zrobiła gdybyś wygrała 6 w totka?
O mamo. Pierwsze primo pojechałabym na zarąbiste wakacje i najlepiej długie wakacje. Złożyłabym też duże zamówienie książek i kosmetyków oczywiście, nie zapominając o jakiejś luksusowej torebce. Chciałabym też spełnić jakieś małe marzenia moich bliskich w podziękowaniu za to co dla mnie zrobili i robią. A tą dużo sumę zainwestowałabym w kupno mieszkań pod wynajem.
  1. Jakiego kosmetyku nie może zabraknąć w Twojej torebce?
Pomadek. Noszę ich całą masę. Najchętniej sięgam po moją ukochaną pomadkę Chanel albo olejek do ust z Clarins.
  1. Gdybyś musiała przeprowadzić się do innego kraju to który byś wybrała? I dlaczego akurat ten?
Szczerze nie przepadam za naszym polskim klimatem, nasz mentalność też mnie czasem poraża, ale będąc mała mieszkam już za granicą kilka lat i wiem, że to nie dla mnie. Ja jestem człowiekiem rodzinnym i lubię mieć bliskich gdzieś koło siebie. Wiadomo w granicach rozsądku, ale wizyt raz na rok w Polsce to nie moja bajka. Jakbym jednak mogła teleportować się z całą rodzinną do innego państwa to albo no NY albo na jakieś Wyspy Dziewicze.
  1. Trzy rzeczy które zabrała byś ze sobą na bezludną wyspę (mąż i Herciu się nie liczą - lecą z Tobą)?
Jak mąż i Herk lecą to właściwie mam wszystko. Na pewno musiałabym dla Herka zabrać duży worek karmy, bo zamiauczał by mnie na śmierć. Jakąś fajną książkę i mojego Jaśka, bo podróżuje z nim od kiedy pamiętam i bez mojej poduszki nie zasnę.

  1. Czego nie lubisz w ludziach? Jest coś co Cie irytuje?
Dużo tego jest, ale niestety nikt nie jest idealny i ja też sama mam masę wad. Zdecydowanie nie lubię kłamczuchów i pasożytów którzy tylko żerują na innych. Nienawidzę też zazdrości i trochę jej nie rozumiem.
  1. Napisz z czym Ci się kojarzą: kokos, schody, niebo.
Kokos- zdecydowanie z batonami Bounty,
Schody-z bajką Anastazja. Schodzi po schodach i śpiewa „płynie czas, płyną dni…”
Niebo- z osobami które odeszły
  1. Na co najczęściej wydajesz pieniądze?
Chyba nie będę oryginalna. Ciuchy, książki i kosmetyki. Czasami mam fazę na książki, czasami nakupuje masę ciuchów. Różnie.



The End...

Pati znajdziecie:
BLOG: http://beautypediapatt.pl/
FACEBOOK: https://www.facebook.com/beautypediapatt/
INSTAGRAM: https://www.instagram.com/beautypediapatt/

Pozostałe dziewczyny które biorą udział w akcji:
INGA: http://www.porcelaindoll.pl/
NATALIA: http://www.enestelia.pl/
SABINA: https://okiemmarzycielki.blogspot.com/
EMILIA: https://okiemmarzycielki.blogspot.com/
KINGA: https://www.gorzela.pl/
MAGDA: http://www.mazgoo.pl/
DOROTA: http://www.niedokoncakosmetycznie.pl/
ASIA: https://www.nienaltowskablog.pl/



&& Lookfantastic - majowy beautybox &&

5/11/2018

&& Lookfantastic - majowy beautybox &&

Nie będę ukrywać, że maj jest zdecydowanie moim ulubieńcem. I nie tylko na wzgląd urodzin, które wtedy obchodzę, ale i na aurę jaka nas otacza. Jest coraz cieplej, coraz ładniej, jest więcej słońca, a dokoła wszystko jest zielone i nasycone wiosennymi kolorami. Tak maj jest moim ulubionym miesiącem.
Dlatego też w z wytęsknieniem czekałam na majowy Lookfantastic .Zastanawiałam się co takiego tym razem znajdzie się w beautyboxie. Tym bardziej, że na kilka dni przed wysyłką na instastories pojawiła się grafika nowego pudełka. Soczyście pomarańczowy kolor co prawda kojarzył mi się bardziej z upalnym latem aniżeli z wiosną, aczkolwiek kolor ten jest na tyle optymistyczny i energetyzujący, że wzbudził tym bardziej moją ciekawość. Co takiego znalazło się wewnątrz oraz czy spełniły oczekiwania dowiecie się za chwilkę.


To co standardowo znalazło się w boxie to oczywiście jest czasopismo brytyjskiego Elle oraz książeczka z opisem produktów. Prócz tego w tym miesiącu w pudełku znalazło się sześć produktów, w tym trzy pełnowymiarowe. Zapewne większość z Was już zna tą zawartość, i przypuszczam (sądząc po komentarzach na różnych stronach) że część z Was jest zawiedziona majową edycją zwłaszcza za sprawą palety Sleek która w tym miesiącu pojawiła się w boxie, aczkolwiek jak dla mnie box i tak wyszedł całkiem nieźle porównując go nadal do konkurencji na polskim rynku.



1. SLEEK FACE CONTOUR KIT (produkt pełnowymiarowy)
I oto i on - sprawca całego, a przynajmniej w połowie zamieszania, pojawiły się opinie, że produkty Sleek są łatwo dostępne, więc ich obecność w takim boxie nie powinna mieć miejsca. I owszem możemy je kupić na stronach internetowych takich drogerii jak Kosmetykomania czy Cocolita jednak czy jest to, aż tak "ogólnie"dostępna marka? Stacjonarnie o ile się nie mylę zakupimy je tylko w angielskim Superdrug.
Paletka którą znalazłam w swoim boxie to Medium, czyli nie za ciemna ani nie za jasna. I pomimo wszystkich tych niekorzystnych komentarzy powiem Wam, że mnie osobiście jej obecność cieszy. Miałam dwa opakowania palet do konturowania Sleek i oba bardzo lubiłam. Bronzer jest w ciepłym, matowym odcieniu więc będzie idealny na lato, rozświetlacz z kolei daje ładny połysk i fajnie stapia się ze skórą.
Cena produktu ok.32zł


2. SPOTLIGHT TEETH WHITE STRIPS (4 sztuki)
Kolejna kość niezgody, czyli paski wybielające do zębów. Nie każdemu odpowiadała ich obecność. I w sumie to nie wiem czemu, tego typu produkty nie przyjmują się w boxaxh. Ale np.w Birthday Box też można znaleźć proszek wybielający i jakoś nikt nie narzeka, a przynajmniej nie spotkałam się z z jakimiś rażącymi opiniami. Tu natomiast polała się fala krytyki.
Jeśli chodzi o same paski, to są one jedynymi na rynku (podobno) które w składzie posiadają najskuteczniejszą substancję czynną służącą do wybielania, a mianowicie - nadtlenek wodoru. Osobiście mnie zaciekawiły i z chęcią je przetestuję.
Cena pełnowymiarowego produktu to 207,40 zł na stronie Lookfantastic .


3. EYECO EYE DO LIQUID EYELINER DELUXE (produkt pełnowymiarowy)
Tu Was być może zaskoczę, bo...nie jest to zwykły czarny eyeliner. Prócz tego, że służy do malowania oczu, dodatkowo odżywia rzęsy. A to za sprawą specjalnej formuły Widelash. Przy codziennym, systematycznym używaniu jesteśmy w stanie w 15 dni znacząco poprawić wygląd naszych rzęs. Ile w tym prawdy nie wiem, ale tak obiecuje producent. Uwierzmy mu na słowo. Sam eyeliner w sobie, jest bardzo przyjemny. Ma ładnie wyprofilowaną końcówkę, którą z łatwością można obrysować oko. Nie rozmazuje się, nie kruszy, a kolor jest intensywnie czarny.
Cena 47zł.



4. SKIN REPUBLIC BUBBLE PURIFYING + CHARCOAL FACE MASK (produkt pełnowymiarowy)
Maska jak maska, zamknięta w saszetce z płynem płachta. Po nałożeniu na twarz i dostaniu się powietrza, zaczyna bąbelkować. W składzie znalazły się kwasy owocowe o działaniu złuszczającym oraz węgiel drzewny, który posiada właściwości odtruwające. Lubię wszelkiego rodzaju maski, a zwłaszcza te w płachcie, więc się cieszę z jej obecności.
Cena za sztukę 28zł.


5. THISWORKS in TRANSIT CAMERA CLOSE-UP (produkt travel set - 20 ml)
To dość ciekawa propozycja. Produkt tak jakby 3w1, bo działa za jednym zamachem jak maska, krem i podkład. Można nosić samodzielnie lub potraktować jako bazę pod podkład.
Zadaniem tego cacka jest wygładzić skórę, zakryć niedoskonałości, rozświetlić i dodać blasku oraz usunąć objawy zmęczenia.
Fajny i ciekawy kosmetyk z którym nie miałam nigdy do czynienia.
Cena 132zł


6. AVANT SKINCARE R.N.A. RADICAL FIRMNESS ANTI-AGEING SERUM (produkt miniaturowy - 5ml)
Listę produktów kończymy najmniejszą pojemnością, czyli miniaturą odmładzającego serum do twarzy. Jest to serum w składzie którego znalazła się specjalnie opracowana surowica przeciwzmarszczkowa oparta na naturalnych składnikach. Zapewne produkt ciekawy, ale czy jego pojemność jest wystarczająca na podjęcie decyzji? Chyba nie do końca. Jednak 5 ml to trochę mało.
Cena ok.540zł



Jeśli nadal interesuje Was box Lookfantastic to zaglądnijcie tu pamiętajcie, że wykupując subskrypcję na np 12 miesięcy nie musicie od razu z góry płacić za całość, kwota za boxa będzie pobierana z Waszego konta co miesiąc.

Na koniec jestem ciekawa Waszego zdania na temat majowego pudełka? Koniecznie dajcie zna,ć czy taka zawartość Wam odpowiada, czy jednak wolelibyście czegoś tu nie znaleźć?A może jest coś z powyższych co bardzo przykuło Waszą uwagę? Dajcie znać koniecznie :)

Buziaki :*
&& Perfekcyjna nuda z Semilac Perfect Nude 138 &&

5/06/2018

&& Perfekcyjna nuda z Semilac Perfect Nude 138 &&

Jasne beże, róże czy popiele. Pastele. Być może mdłe, być może nudne. Jedni je kochają, inni nie do końca za nimi przepadają. Ale jedno jest pewne - pasują do wszystkiego. Nie ważne czy idziemy na wystawną kolację, czy na spacer z psem. Może to być też wesele, chrzciny, albo imieniny u wujka. Praca w biurze? Albo może w jednym z tych tętniących życiem hipermarketów? Jedno jest pewne gdzie byśmy się nie znalazły - te nudne kolory będą pasować. I dlatego właśnie malując ostatnio paznokcie postawiłam na perfekcyjnie nudną pastele. Nie gardzę czerwienią, czasem zaszaleję z miętą lub intensywną śliwką, czemu nie, ale kiedy nie mam ochoty na szaleństwa sięgam po najbardziej bezpieczny odcień lakieru. Dziś przed Wami Semilac Perfect Nude 138 .


Tym razem postawiłam na monotonność, bez złota, bez pyłków, z jednym delikatnym zdobieniem czarnym lakierem w postaci łezek. Nie kombinowałam z kolorami na paznokciach, nie dodawałam mu innych odcieni. Uznałam, że taki klasyk będzie idealny. Choć nie twierdzę, że łącząc go z bielą, popielem czy nawet mocnym bordo nie byłoby ciekawie. Ja jednak chciałam osiągnąć swego rodzaju delikatność. Po ostatnich różowych szaleństwach, które mogłyście zobaczyć tutaj , miałam ochotę po prostu na nieco spokojniejszy manicure.
Lakier sam w sobie jest idealny. Całkiem śmiało mogłam kłaść jedną warstwę, gdyż jest mocno napigmentowany. Jednak z przyzwyczajenia kładłam dwie cienkie. Perfect Nude 138 to piękny, ciepły odcień beżu, który dodaje manicure elegancji i pomimo nudziakowego odcienia jest bardzo kobiecy.
Czarne łezki z kolei wykonałam zwykłym czarnym lakierem, sondą i wykałaczką. Nie do końca chyba jednak przemyślałam swój krok, bo kiedy po wysuszeniu paznokci zobaczyłam efekt końcowy, nie byłam zbytnio zadowolona, choć nie wiem czy to nie kwestia tego, że nie miałam ochoty na żadne ozdoby:)
Zresztą oceńcie same, poniżej kilka zdjęć manicure.







Co sądzicie? Lubicie takie odcienie na paznokciach? Koniecznie dajcie znać czy podobają Wam się nudziaki:)

Buziaki :*
&& KRAINA PRÓŻNOŚCI, CZYLI KWIETNIOWE NOWOŚCI &&

5/01/2018

&& KRAINA PRÓŻNOŚCI, CZYLI KWIETNIOWE NOWOŚCI &&

"Kiedy powiem sobie dość..." tak pięknie śpiewała Chylińska, tym swoim zachrypniętym głosem, a ja jej w zaparte wtórowałam. To był hit...i dzisiaj też jest hitem, bo patrząc na ilość zakupów z kwietnia powinnam sobie właśnie powiedzieć kategoryczne DOŚĆ. Ale pewnie tak łatwo nie pójdzie, bo jak to ja, i jak każda z kobiet które znam - zawsze znajdzie się coś z kategorii "przydamisię". Zapraszam Was dziś do mojej krainy próżności, a wiem, z doświadczenia, że takie posty lubicie i sama takowe też często oglądam i czytam. To co czas na szybki przegląd nowości i to nie tylko w mojej kosmetyczce :) Choć to akurat tutaj zdecydowanie przeważyło.


1. PROMOCJA W ROSSMANIE I VENUS NATURE
Chyba nie byłabym sobą gdybym z niej nie skorzystała. Chociaż tym razem zrobiłam to grzecznie i bez jakiegoś szału. Po prostu kupiłam to co było nowością oraz to czego akurat było mi brak. Do koszyka więc wpadł puder Maybelline Fit Me, podkłady matujące AA (są świetne - polecam), dwie czarne kredki z Miss Sporty i Eveline, pomadka z Wibo Juicy Color, pomadka Eveline Aqua Platinum oraz roż Bourjois. W tych produktach aktualnie miałam braki. Z nowości z kolei skusiłam się na płynny rozświetlacz z Wibo Chrome Drops, sondę do zdobień Wibo Stylist Needle, tusze do rzęs - Loreal Paradise Extatic (zapomniałam go wrzucić do zdjęcia) oraz Lovely Lash Extension i lakiery hybrydowe Eveline, którymi notabene jestem pozytywnie zaskoczona. Z bazą i topem Semilac na prawdę dają radę.
Prócz promocji na kolorówkę, nadarzyła się okazja również na zakup naturalnych kosmetyków Venus Nature, które zrobić możemy z łatwością sami w domu, lub po prostu dodać któryś z produktów do naszej ulubionej maski czy balsamu do ciała. Osobiście postawiłam na 6 produktów: bazę kosmetyczną, masło shea, wosk pszczeli, wodę różaną, ekstrakt z aloesu i glicerynę. Jestem ciekawa tych kosmetyków i z pewnością podzielę się z Wami opinią na ich temat.


2.WIELKI POWRÓT
Wróciłam i to z podkulonym ogonem do lakierów hybrydowych. Pisałam Wam już w jednym z ostatnich postów, że miałam długą przerwę od nich i w zaparte próbowałam malować paznokcie klasycznymi lakierami, ale nic z tego, jednak przyzwyczajenie i wygoda zrobiły swoje.
Postawiłam na zestaw Semilac i nie żałuję. Co prawda musiało być to zakup z przytupem, bo...w zestawie znalazły się miniatury lakierów o pojemności 3 ml i małe 50 ml buteleczki z acetonem i odtłuszczaczem, a dla mnie to nie wystarczające ilości, więc od razu kupiłam duży aceton z lanoliną (uwielbiam go), odłuszczacz i 15 nowych lakierów. A co, jak szaleć to szaleć :)



3.HAUL Z PIGMENTU
No, a jakże, nie mogło zabraknąć haulu z mojej ulubionej krakowskiej drogerii, zwłaszcza, że znajduje się bardzo blisko gabinetu stomatologicznego gdzie przyjmuje moja doktor, więc jakby nie było w nagrodę zawsze po wyjściu od Pani doktor moje nogi kierują mnie ku paszczy lwa zwanej dalej Drogerią Pigment. Na szczęście w tym miesiącu byłam w pobliżu tylko dwa razy w tym raz brakło mi czasu. Chwała Ci za to :)
Kupiłam szampon i odżywkę rosyjskiej marki Le Cafe Mimi. Miałam już ich dwuetapową maseczkę do dłoni więc kiedy zobaczyłam nowości na półce do włosów nie mogłam przejść obojętnie. Marka bazuje na naturalnych składnikach i ekstraktach z roślin. Warto spróbować.
A zostają w temacie włosów, w końcu zdecydowałam się na kupno porządnej szczotki z naturalonego włosia. I wiecie co to był strzał w dziesiątkę.

4. UPOMINEK OD ANI
Żeby nie wyjść na taką rozrzutną kolejna pozycja to...upominek od kochanej Ani z bloga LoveAnea która postanowiła do listu dołączyć mi mały prezent. Mały jednak okazał się dość spory, bo w kopercie znalazłam cudownie pachnący żel pod prysznic Balea, balsam do ciała w przepięknej tubie, wosk Yanke Candle, maseczkę w płachcie do twarzy oraz na usta, kilka próbek i książkę na którą miałam ogromną ochotę, ale wciąż mi było nie po drodze - czyli "Sztuka Kochania " Michaliny Wisłockiej.
A ja jeszcze zapraszam Was do zaglądnięcia na Ani stronę, gdzie znajdziecie nie tylko piękne zdjęcia, ale i bogate w treść posty.


5. BĘDZIE ŚLISKO Z GREEN PHARMACY
Oleje znamy i lubimy. A ten z Green Pharmacy łopianowy z czerwoną papryką to mistrzostwo. Pisałam o nim kiedyś i zdania nadal o nim nie zmieniłam. Przy odrobinie cierpliwości i systematyczności możemy dzięki niemu osiągnąć rewelacyjne efekty. Tym razem jednak skusiłam się jeszcze na dwa inne warianty i kupiłam z dodatkiem oleju arganowego i skrzypu polnego.
A tak na marginesie mają fajną cenę bo kosztują mniej niż 6 zł.


6. KWIETNIOWY LOOKFANTASTIC
O boxie pisałam Wam spóźniony post tutaj . Póki co było to moje drugie pudełko od nich i nie zamierzam tego zmieniać, bo jestem zwyczajnie usatysfakcjonowana nim. Wewnątrz znajdziemy co prawda w większej mierze produkty miniaturowe, ale bynajmniej nie zostaniemy zaskoczeni typowo drogeryjnymi markami ze sklepu obok.
Nie będę się więcej rozpisywać, bo szczegóły możecie podpatrzeć w wyżej wspomnianym linku:)


Czas na niekosmetyczne łupy, gdzie nie zabrakło oczywiście butów i torebek, kilku gadżetów i ubrań, które wzbudziły na moim IG Wasze największe zainteresowanie.

7. TAK ZWANA GADŻETOMANIA
Lubię pierdoły i nic na to nie poradzę. Ozdobne breloki, fajne etui na okulary, pokrowiec na tel itd. W tym miesiącu breloki do kluczy kupiłam dwa...wpierw był piękny, włochaty i różowy flaming z Hebe, ale niestety szlag go szybko trafił, wypadły mu wnętrzności i moja psina postanowiła go zagryźć. Kupiłam więc drugi, który wybrała mi córka i w jednym miała rację - pies go nie zje. To złoty, wykonany ze skóry ekologicznej, tandetny liść monstery z Hm. Żyje do dziś. Przy okazji będąc w Hm kupiłam różowe etui na okulary. Jest dość porządnie wykonane, z jednej strony usztywniane i idealnie dopasowane. Cena 24.99zł, jak dla mnie ok. Trzecim gadżetem jest nowe ubranie na Kindla. Wyczaiłam je na IG u kogoś i się zakochałam, myślałam wpierw nad czarnym z motywem kwiatowym, jednak ostatnio lubuję się w jasnych kolorach więc w ostateczności stanęło na białym.
Etui znajdziecie tutaj , ja się zastanawiam jeszcze nad wzorem w maki, jest cudowne.


8. PACHNĄCE PRZYJEMNOŚCI
Czyli nic innego jak świece, które uwielbiam. Jakiś czas temu jednak postanowiłam, że zamiast kupować kilka małych świec, lepiej mi będzie kupić duży bądź średni słój Yankee Candle. Pierwszy jaki trafił w moje ręce to piękny, nieco tajemniczy aromat czyli Wild Fig. Zapach ma dziwny, ni to świeży, ni to słodki, ale trafił w me gusta idealnie. Dwie kolejne przywiozłam z Anglii, trafiłam akurat na dobrą promocję. Pierwszy to White Linen & Lage który jest idealnym zapachem na wiosnę, to połączenie nut kwiatowych z sypialnianym aromatem świeżej pościeli. Drugi to Cosy up Reconfort, który z tego co patrzyłam chyba jest niedostępny w Polsce. Jest to zapach, który uspokaja, połączenie bursztynu z kwiatowym aromatem. Mnie osobiście przypadł bardziej do gustu niż poprzednik.


9. BOSO NIE PÓJDĘ
Cztery pary butów, to jak mój mąż twierdzi o cztery za dużo, zwłaszcza, że prócz tych czterech jest jeszcze...no właśnie, przyznam się Wam, że nawet nie chce tego liczyć. Buty to chyba moja największa słabość i z pewnością odziedziczyłam ją po Mamie (kocham Cie - tak na wszelki piszę, bo wiem, że to czytasz). Nie ważne czy to szpilka, czy mokasyny, czy kolejna para złotych sandałków, ważne, że są piękne i z pewnością będą pasować, a to do tych spodni, a to do tej sukienki. Zawsze, ale to zawsze znajdzie się brak odpowiedniego obuwia do zaistniałej sytuacji lub po prostu do stroju, no i trzeba kupić te czarno-karmelowe balerinki, prawda?
Powiedzcie, że też tak macie?
Przejdźmy do sedna. Złote sandałki kupione w Hm to moje marzenie z zeszłego roku, kiedy to niemalże kobiecie ściągnęłam je z nóg. Potem zjechałam wszystkie salony w Krakowie, szukałam na angielskiej stronie i włoskiej i...rozpłynęły się, znikły. Aż tu nagle będąc na zakupach z córą z miesiąc temu ukazały się moim oczom w krakowskim M-1. Ooo tak musiałam je mieć.
Srebrne mokasyny z perełkami to wybryk ze strony Nina Boutique . Wiem, że nie każdemu przypadną do gustu, ale ja kiedy je zobaczyłam wiedziałam jedno - muszą być moje.
Kolejne dwie pary to espadryle z najnowszej kolekcji Jenny Fairy z CCC. Złoto-beżowe, do których mam sentyment, bo podobne miałam będąc w ciąży i dżinsowe z kwiatowym motywem, które kupiłam po prostu pod dżinsy.


10. MAJKEL, OCH MAJKEL....
No właśnie, tutaj zaszalałam najbardziej, no ale ten Majkel kusi i to jak cholera. I ja wiem, że torebki MK już wychodzą wszystkim uszami, ale...W zeszłym roku kupiłam swój pierwszy karmelowy model Jet Set Large Crossbody , i praktycznie z nią się nie rozstawałam. Niby mała, ale pojemna, niby karmelowa, a jednak pasowała do wszystkiego. Dlatego w tym roku postanowiłam na lato kupić kolejną tyle, że jasną. Stanęło na jej siostrzaną wersję tyle, że całą w logo - Jet Set Travel Logo Crossbody .Wiem, że wielu z Was te modele z logiem nie do końca odpowiadają, ja jednak się bardzo z nim polubiłam. Polubiłam do tego stopnia, że będąc w kwietniu w Anglii kupiłam kolejną, chociaż nie tfu, nie ja - tylko mój mąż :)
Tym razem wybrałam duży model, nieco zmodyfikowaną zeszłoroczną Raven Logo Shoulder Bag, który niestety w Polsce jest niedostępny w sklepie on-line (choć być może to się zmieni jeszcze), za to pojawiła się w końcu w salonie firmowym. Jest o tyle fajna, że ma tysiące przegródek i rewelacyjną kieszeń po środku, która jest zamykana na zamek. Wiem, że cena 1400 zł jest dość wysoka, ale myślę, że idzie w parze z jakością więc zakup jest jak najbardziej usprawiedliwiony.
Teraz choruję na śliczne karmelowe sandałki, które ostatnio wypatrzyłam w salonie...:)No i jeszcze ta czarna Selma....:)




11. BOHO, ŻE HO HO, HISZPAŃSKIE KLIMATY I SPORTOWA KURTKA
Te trzy rzeczy wzbudziły Waszą największą ciekawość na IG kiedy to wylądowały na instastory. Zaczęło się od sukienki, białej z haftowanym wykończeniem. Bardzo dziewczęcej i idealnej na letnie dni. Upolowałam ją na Olx za całe 40zł i się zakochałam. Nie przepadam za zakupami na tej platformie, ale zaryzykowałam i na szczęście wszystko poszło ok. Bardzo podobne wiszą obecnie w Mohito, i powiem Wam, że te mohitowskie kuszą równie mocno. Macie do wyboru czarną lub białą, w cenie 159zł. Zresztą zobaczcie same jakie są piękne > hiszpanka Mohito .
Drugą rzeczą, o którą były pytania, była bluzka z New Yorker w stylu boho. Przyznam się Wam szczerze, że ten zakup był typowym niekontrolowanym zakupem i byłam w 99% przekonana, że tą bluzkę oddam. Ale kiedy przyszłam do domu i założyłam ją raz jeszcze uznałam, że jest tak śliczna, że nie ma opcji - zostaje. Znajdziecie ją tu .
Trzecim zakupem, który zwrócił Waszą uwagę była kurtka a'la parka z Sinsay. Kupiłam ją przed wylotem do Anglii, po przejrzeniu szafy okazało się, że nie mam nic lekkiego, co mogłabym założyć do sportowych butów i zwykłej bluzy. I tak poszukując kurtki idealnej trafiłam na stronę sklepu, sprawdziłam dostępność i kolejnego dnia była już u mnie. Obecnie jest na promocji, i naprawdę z czystym sumieniem ją polecam > lekka kurtka . Dostępna jest w trzech wersjach kolorystycznych: róż, granat i czerń.




No i jak tu być kobietą? Jak sami widzicie w kwietniu mnie poniosło trochę. Ale myślę, że na jakiś czas mam teraz spokój z zakupami. Z ubrań nie pokazałam Wam wszystkiego, a tylko to co wzbudziło Wasze największe zainteresowanie na Ig i może przy tym zostańmy :)
A jak wyglądał Wasz kwiecień? Był równie szalony pod względem zakupów, czy może jednak oszczędny? Koniecznie dajcie znać co nowego pojawiło się u Was :) A może wśród moich nowości macie swoich ulubieńców?
&& VIVA ITALIA, A MOŻE AMORE? PLAKATY BLUEBIRD DESIGN &&

4/28/2018

&& VIVA ITALIA, A MOŻE AMORE? PLAKATY BLUEBIRD DESIGN &&

Mieszkanie można dekorować na różne sposoby. Można z uporem maniaka trudnić się zbieractwem wszelkiego rodzaju bibelotów jak figurki, koszyki, świeczniki i tym podobne. Można wieszać na ścianach tysiące malutkich ramek ze zdjęciami najbliższych. Można wieszać obrazy, nie ważne czy to Picasso czy malowany akwarelami wazon z kwiatami od Cioci Heli. To jak dekorujemy mieszkanie jest tylko i wyłącznie naszą sprawą i to my decydujemy jak ma w finale wyglądać. Ważne żebyśmy czuli się w tym wszystkim dobrze, i abyśmy w końcu nie wylądowali u okulisty z jakimś oczopląsem od nadmiaru.
Sama osobiście trudnię się zbieractwem wszelkiego rodzaju bibelotów, choć jakiś czas temu powiedziałam sobie kategoryczne STOP na zakupy kolejnego metalowego koszyka, kolejnej okrągłej podstawki, a świeczniki zamieniłam na świece Yankee Candle. Jednak nadal szukałam jakiegoś rozwiązania na puste ściany, gdzie wpierw miały wisieć wspomniane ramki ze zdjęciami. Pomyślałam o obrazach, ale nie od Cioci Heli, a o tych minimalistycznych, prostych w odbiorze...i pewnego dnia trafiłam na stronę Bluebird Design , innymi słowy wpadłam po uszy.

POŁĄCZYĆ PASJĘ Z PRACĄ
Czy można połączyć pasję z pracą? Można. Tego dokonało właśnie Bluebird Design . Pełni energii i zapału, żywiołowi i otwarci na panujące obecnie w modzie trendy. Trzy głowy przepełnione masą pomysłów i trzy serca pełne miłości do pięknych wnętrz. Ale Bluebird Design to nie tylko kartki wysokiej jakości papieru, które w finale zawisną na ścianie. Ideą tej trójki jest przede wszystkim inspirowanie innych i dostosowanie swoich autorskich plakatów indywidualnie pod daną osobę.
Wśród kilkuset dostępnych na stronie wzorów, każdy znajdzie coś dla siebie. Coś co idealnie będzie pasować do charakteru, do osobowości czy nawet do istniejącej sytuacji.


DO WYBORU, DO KOLORU
Na stronie znajdziemy unikalne plakaty do pokoju dziecka, do kuchni czy do salonu. Ale nie tylko. Plakaty Bluebird Design można wykorzystać praktycznie wszędzie. Osobiście widziałam pięknie udekorowaną nimi łazienkę, co dodało jej niepowtarzalnego wizualnie widoku.
Dodatkowo podzielone są tematycznie, więc jeśli jesteś zapalonym podróżnikiem na pewno przypadną Ci do gustu plakaty map topograficznych lub plakaty urban które przedstawiają motywy z najbardziej znanych miast na świecie. Lubisz naturę - liść monstery w ramie prezentuje się naprawdę pięknie, tak samo jak dwie samotne palmy zamknięte w biało-czarnym minimalistycznym prostokącie.
Do wyboru jest 8 kategorii takich jak: abstrakcja, dziecko, natura, typografia, fashion, kuchnia, urban oraz mapy. W każdej z nich znajduje się od kilku do kilkudziesięciu propozycji. Tak więc jak sami widzicie wybór jest na prawdę ogromny. Prócz tego jeśli np.wśród map brakuje nam tej której szukamy, ekipa Bluebird Design bez problemu nam ją wydrukuje.

TE KILKA GRAM WIĘCEJ
Wiem, że nie sztuką jest znaleźć interesujący nas motyw na internecie, włączyć drukarkę i wydrukować sobie tak owy plakat, ale...no właśnie jest pewne ale. Taki wydruk zrobimy najpewniej na zwykłej kartce papieru. Będzie on w finale matowy i płaski. Cienka kartka papieru po jakimś czasie zacznie się nam ścierać, albo przy zmianie ramki przypadkowo ją podrzemy. Z kolei jest sens kupowanie papieru o grubszej gramaturze tylko po to żeby wydrukować dwa plakaty? Albo co jeśli chcemy, aby nasz plakat był jednak o większych wymiarach niż A4?
Wtedy na ratunek przychodzi nam Bluebird Design który jest idealnym rozwiązaniem. Plakaty drukowane są na wysokiej jakości papierze o gramaturze 220g. Jest to papier półmatowy, przy wzorach w typie abstrakcja czy urban daje nam to fajny, lekki efekt trójwymiarowości, plakaty dzięki temu nie są więc "płaskie". Do wyboru mamy cztery lub trzy wielkości, w zależności od wybranej tematyki plakatu, i od nich zależna jest jego cena. Prócz tego na stronie możemy również zakupić ramki.
Plakaty przychodzą bardzo dobrze zapakowane, są odpowiednio zabezpieczone przed możliwymi uszkodzeniami w trakcie wysyłki. Wewnątrz paczki znajdziemy również podziękowania od firmy.






Na koniec mam dla Was małą niespodziankę. Jeśli tak samo jak ja jesteście zachwyceni taką metodą aranżacji mieszkania czy domu, możecie do 3 maja zrobić zakupy na Bluebird Design z 30% zniżką. Wystarczy, że składając zamówienie wpiszecie w polu rabatowym hasło ANYWAYANA. Zniżka dotyczy plakatów.

Dajcie znać czy lubicie takie dekoracje. A jeśli skusicie się na zakup jakiegoś plakatu to napiszcie mi koniecznie jaki wybraliście.
Miłego weekendu Kochani :)
&& LOOKFANTASTIC, KWIETNIOWY BEAUTYBOX &&

4/26/2018

&& LOOKFANTASTIC, KWIETNIOWY BEAUTYBOX &&

Przygodę z boxami zaczęłam kilka lat temu. Ten moment kiedy rozpakowujesz małe zawiniątko, otwierasz pudełko i pożerasz wzrokiem zawartość...gorzej jak na 5 czy 6 produktów tylko jeden przypada Ci do gustu, albo znajdujesz wewnątrz produkty, które dostępne są ot-tak w drogerii pod Twoim domem. Wtedy mówisz sobie nigdy więcej, ale kolejny miesiąc nadchodzi, a marka oferująca boxy znów kusi podpowiedzią jakiegoś fajnego kosmetyku, którego nie znasz...i koło się zamyka. Znów zamawiasz pomimo nałożenia sobie blokady i albo znowu się rozczarowujesz, albo o dziwo box przypada Ci w większej części do gustu...kto tak ma? Ja tak mam. Ale dwa miesiące temu zrezygnowałam po prawie rocznej subskrypcji z Beglossy, i z innych tym podobnych boxów, na rzecz innego - jednego, bardziej kuszącego pudełka, które póki co nie zawodzi. Czasem jeszcze tylko zdarzy mi się zamówić jakąś poprzednią edycję kiedy jej zawartość zostaje pokazana.
Przed Wami nieco spóźniony openbox LookFantastic ciekawi zawartości? Zapraszam dalej :)



Lookfantastic pojawił się na polskim rynku dość niedawno. Wcześniej można było zamówić boxa z angielskiej strony, a ponad dwa miesiące temu powstała jej polska wersja. Pomimo tego boxy nadal idą z Anglii, stąd też troszku dłuższe oczekiwanie. Lookfantastic kusi zawartością. Niby w pudelku zazwyczaj są miniatury, ale ale, za to jakie. W zeszłym miesiącu na przykład wewnątrz znalazł się krem nawilżający Omorovicza (węgierska marka wykorzystująca do produkcji swoich kosmetyków wody termalne) o pojemności 30ml. Tak więc całkiem sporo jak na miniaturę. Kolejne miłe zaskoczenie to marki jakie znajdziemy wewnątrz, bynajmniej nie przeżyjemy rozczarowania kiedy po otwarciu boxa naszym oczom ukaże się balsam Nivea czy dezodorant Rexony. Innymi słowy jeśli ktoś ma ochotę na małą dawkę luksusu to jest to box dla niego.
Prócz standardowo 5-6 produktów znajdziemy jeszcze co miesiąc czasopismo Elle (w wersji angielskiej) oraz książeczkę z opisem produktów (również w wersji angielskiej).


1. DR.BOTANICALS VEGAN BERGAMONT & POPPY SEED SOAP (produkt pełnowartościowy 100gr.)
Wegańskie mydełko złuszczające z ziarnami maku, olejem awokado, olejem z pestek winogron o pięknym świeżym zapachu cytrusów, który dało się wyczuć zaraz po otwarciu boxa. Mydełko dodatkowo jest pięknie zapakowane w ekologiczny kartonik.
Dr.Botanicals to londyńska marka zajmująca się produkcją w 100% naturalnych kosmetyków. Mydełko mnie zaciekawiło, zwłaszcza, że nie znam tej marki.
Cena ok.20zł



2. NIP+FAB GLYCOLIC FIX DAILY CLEANSING PADS (produkt miniatura 10szt.)
Płatki do oczyszczania twarzy na noc. Wewnątrz boxa znalazło się małe opakowanie z 10 płatkami (w produkcie pełnowymiarowym jest ich 60). Płatki te mają za zadanie oczyścić, złuszczyć oraz wyrównać koloryt cery. Zawierają składniki odżywcze w tym stężenie 5% kwasu glikolowego, kwas salicylowy, mlekowy oraz hialuronowy.
Dość ciekawy produkt, i nie przypominam sobie abym miała podobny kiedyś, więc również z chęcią skorzystam.
Cena pełnowartościowego produktu to ok.40zł



3. GLAMGLOW SUPERMUD CLEARING TREATMENT (produkt miniatura 15gr.)
O maskach GlamGlow nie trzeba się specjalnie rozpisywać, zrobiły już furorę w świecie kosmetycznym. Co prawda ich składy nie do końca są godne pochwały, ale sam fakt ich działania już nie jedną z nas skusił.
W boxie znalazła się miniatura maski oczyszczającej. Jej zadaniem jest skuteczne rozwiązanie problemów skórnych. W składzie znajdziemy m.in. kwasy AHA i BHA które mają ogromny wpływ na poprawę elastyczności skóry, a także niwelują pory i niedoskonałości cery.
Cena maseczki zależna jest od pojemności. Waha się od 65zł za 15ml do 229 zł za pełnowymiarowy produkt.



4. PUR FULLY CHARGED MASCARA (produkt miniatura 4ml.)
Jedyny produkt z kolorówki w tej edycji. Jest to mascara, która posiada formułę polimeru magnetycznego, wykorzystującą technologię magnetyczną. Dzięki niej każda z rzęs zostaje uniesiona, pogrubiona ani nie powinna się sklejać. Taka ciekawostka. Nie miałam do tej pory tak innowacyjnego kosmetyku, więc chętnie skorzystam z okazji, choć jak mam być szczera nie do końca do mnie przemawia taka rewolucja :)
Cena pełnowartościowego produktu ok.90zł


5. EMMA HARDIE MORINGA CLEANSING BALM (produkt miniatura 15ml.)
Kolejny kosmetyk do demakijażu, to tym razem balsam do oczyszczania twarzy z ekstraktem z nasion moringa, kopru włoskiego i witaminą E. Jego zadaniem jest dogłębnie oczyścić skórę z wszelkich zanieczyszczeń, dodać jej blasku i odżywić. Produktu jest niewiele, ale warto spróbować, zwłaszcza, że cena pełnowartościowego kosmetyku to wydatek z rzędu 240zł.


6. NUXE CREME FRAICHE DE BEAUTE (produkt miniatura 15ml.)
Nuxe chyba tak samo jak maski GlamGlow nie trzeba specjalnie opisywać. Markę znam doskonale, do dziś moim ulubieńcem jest ich suchy olejek i balsam do ust. Krem chętnie więc zużyję zwłaszcza, że jest to krem nawilżający, o kojącym działaniu do cery wrażliwej i miałam go również w wersji pełnowymiarowej.
Cena ok. 50zł




Tak oto prezentuje się zawartość kwietniowego Lookfantastic. Osobiście jestem zadowolona z niego, miniatury zapewne pójdą w ruch przy kolejnej podróży. Chociaż są tu dwa produkty, które z ciekawości chyba otworzę wcześniej.
Ceny boxów są zależne od wybranego pakietu. Najtaniej wychodzi co miesięczna subskrypcja, jest to koszt 65zł pobierane co miesiąc z konta. Najdrożej wychodzi pojedyncze pudełko, które kosztuje 85zł. Na stronie znajdziecie również sklep internetowy, w którym możecie zrobić zakupy pełnowartościowych produktów.
Jeżeli jednak macie ochotę na takie pudełko możecie je zamówić na stronie LookFantastic ,dodatkowo wpisując kod ANNA-RIK2 i dokonując zakupy powyżej 130 zł dostaniecie zniżkę w wysokości 26zł.
A ja Wam jeszcze podpowiem, że w majowym boxie znajdzie się m.in. serum do skóry dojrzałej Avant Skincare R.N.A. :)

To tyle Kochani, dajcie mi znać koniecznie czy podoba Wam się ten box, a może również się na niego skusiliście? Jeśli tak to co Wam się w nim podobało najbardziej, a co najmniej? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania:)
Copyright © 2017 AnywayAna